Skorzystałam ze sposobu
Agnieszki , bo miałam akurat w swoich zasobach podobne produkty, których użyła ona na swojej koleżance podczas pierwszego mycia. Z resztą Agnieszka napisała w komentarzach, że taka kuracja “
powinna się sprawdzić też na tych przesuszonych lub zniszczonych farbowaniem lub rozjaśnianiem (włosach)” – no ideał stworzony dla mnie :-) czy przeproteinowane czy nie, powinno to w jakiś sposób pomóc.
Loczki wystylizowałam
świeżo przygotowanym żelem lnianym.
Na koniec końcówki i trochę na długość włosów nałożyłam
ok. 3 pompki olejku Davines, którego zapomniałam zamieścić na zdjęciach, ale pisałam o nim
TUTAJ
UWAGA!
MASKI KALLOS zawierają konserwanty zwane itchy’ms “METHYLISOTHIAZOLINONE i METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, które u niektórych powodują uczulenie, a co za tym idzie wypadanie włosów, świąd czy podrażnienie. Kallosy nie są złe, są przede wszystkim dobre na początek ze względu na cenę i wydajność, ale warto pamiętać o tym, że przy pierwszych, dziwnych objawach, należy bezdyskusyjnie odstawić wszelkie kosmetyki z wyżej wymienionymi składnikami.
Pomocny wpis:
Już po nałożeniu mieszanki w składzie miód i oliwa zauważyłam, że moje
loki robią się zbite i sprężyste, są miłe w dotyku i się błyszczą. Gdy spłukiwałam je wodą, mogłam
delikatnie palcami rozczesywać włosy od góry do dołu, były tak mięciutkie. Kallosem Omegą z łatwością je rozczesałam już z pomocą grzebienia,
czułam jakie są nawilżone. Chciałam polepszyć efekt maską aloesową, więc poleżała na moich włosach przez dłuższą chwilę. Agnieszka pominęła tą czynność, ja jestem przyzwyczajona, że zawsze po myciu włosów, kładę coś pod czepek i chodzę z ręcznikiem na głowie :-) Gdy zmywałam maskę… no cóż, dawno nie czułam takiej
miękkości na moich włosach. Nie pamiętam kiedy ostatnio moje włosy były tak
lśniące ! Moje mokre włosy posiadały ‘taflę’ włosów z reklamy :-)
Dziś rano wstałam i moje loki cudnie się błyszczą, jednak są miejsca gdzie są jeszcze suche i nad tym chcę pracować :) Jest to też wina tego, że nie każde miejsce na głowie zostało pokryte żelem lnianym i niektóre loki są spuszone i niezdefiniowane. Ogółem czuprynę miałam zbitą, wspominałam juz o tym W TYM POŚCIE, ale jutro już powinno być ok :) Kolejne mycie również planuję podobne, możliwe, że skorzystam z drugiego mycia Agnieszki. Wtedy użyję innego stylizatora :-)
I sama już nie mogę doczekać się comiesięcznych aktualizacji włosowych !
O czym chciałybyście przeczytać na moim blogu? Czekam na Wasze sugestie :-)
5 Responses
ALe śliczne masz te loczki <3
Dziękuję :-)
Jak wróce do domu spróbuje zrobić dokładnie to samo tymi samymi produktami , ciekawe jak moja czuprynka bedzie wyglądac :)
Supeeerr! Czekam na efekty :*
Ależ one są boskie :D Kocham Twoje loki! <3
Ja moim też powinnam urządzić SPA, choć ostatnio lepiej reagują na minimalizm, co niedługo udowodnię :)